Translate

piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 23

Następnego dnia wstałam o 11 . Nie budząc Harrego poszłam do naszej wspólnej łazienki , wzięłam prysznic umyłam zęby i się ubrałam w to(drugie od dołu ) .Zeszłam na dół . 

-''Cześć Szymon ''-powiedziałam podchodząc do chłopaka po polsku .

-''Cześć . Ty jak zwykle coraz piękniejsza '' -powiedział i mnie mocno przytulił . 

-Good joke- okey chłopaki! A więc , to jest Szymon -powiedziałam do naszych cymbałów - I Szymon to są wariaci . 

Po tych słowach spojrzeli na mnie wrogo przywitali się z Simonem (tak go nazywali) i zaczęli mnie gonić po całym domu . Mijając moją i Harrego sypialnię , mój ukochany wyszedł , a ja schowałam się  za nim .

-Co tu sie dzieję ? - powiedział zachrypniętym i zaspanym głosem Harruś.

-Nic . Jeszcze się policzymy Judyta . -powiedział Louis i zszedł z resztą na dół .

-Kocham Cię -powiedziałam i wtuliłam sie w plecy Harrego . 

-Ja Ciebie też , skarbie . -powiedział i zeszliśmy na dół .Zapoznał się z Szymonem . Zjedliśmy śniadanie .

-Dziękuje , ale ja już nie mogę - powiedziałam kierując się do naszego kucharza czyli Liama.

-Jedz ! Musisz mieć siłę dzisiaj . Przecież impreza się niedługo zacznie .-powiedział przyjaźnie lecz stanowczo .


-Jak nie chcę to ja mogę zjeść ... -wyszeptał Niall . Razem z Niallerem zrobiliśmy słodkie oczka.


-No dobra -poddał się Liam.

-Jest ! -powiedziałam i przybiłam z blondaskiem piątkę .

Po śniadaniu pojechaliśmy z Hazzą do szpitala . Była 12.20 . Na miejsce dotarliśmy po 15 minutach wolnej jazdy . Weszliśmy do sali Karolinki i się z nią przywitaliśmy . Zaczęła się pakować i zarazem rozmawiać z nami .


***z perspektywy Zayna***

Louis właśnie wyszedł . Liam został , żeby ogarnąć mieszkanie i obdzwonić wszystkich znajomych . Ja zacząłem przeglądać płyty  i laptopa Harrego w poszukiwaniu jakiejś fajnej muzyki . 

***z perpektywy Karoliny***

Kiedy spakowałam wszystkie rzeczy wyszliśmy ze szpitala i skierowaliśmy się domu . Po 15 minutach dotarliśmy na miejsce . Wysiedliśmy z samochodu .Ja poszłam już w stronę drzwi , a Harry i Judyta wyciągali moje walizki z auta . Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam ...
________________________________________________________________________
Hejjja !!!! 
Przepraszam Was naprawdę bardzo , bardzo , że nie dodawałam rozdziałów przez tak długi czas . Nie miałam weny i zabardzo czasu . No wiecie wakacje to spotykałam się z koleżankami .  Jeszcze raz przepraszam  /Marchewa ;***

czwartek, 23 sierpnia 2012







_________________________________________________________________________________
Mam fazę na Hazzę i Louisa ;3  /Marchewa

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 22

Pojechaliśmy do domu chłopaków . Oczywiście wszystkim pomysł się spodobał , więc umówiliśmy się , że jutro Zayn i Niall jadą po Szymona na lotnisko o 9.00 . Ja i Hazza jedziemy do szpitala po Karolinę ,a Louis i Liam ogarną jedzenie i alkohol na imprezę . Muzyką zajmie się DJ Malik jak wróci z lotniska . Położyliśmy się spać . Zayn wrócił o 00.30 ,a Louis zapoznał go z planem. 

-Judyta ?-zapytał mnie Harry leżąc koło mnie w łóżku .

-Słucham ?

-Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu , wiesz ?- spytał i się lekko uśmiechnął .Mniej więcej tak .

-Zdążyłam zauważyć głuptasie !-powiedziałam i cmoknęłam go w nosek-Też Cię kocham , misiu !- Harry  położył się na mnie i zaczął namiętnie całować . Nagle wszedł Zayn :

-O przepraszam ! Już sobie idę-powiedział . Harry zszedł ze mnie.

-Nie , o co chodzi ? -powiedziałam

-Chciałem tylko powiedzieć , że dołączam się do waszego pomysłu. Nie przeszkadzajcie sobie.- powiedział uśmiechnął się i wyszedł.

-Dzięki -powiedział Harry i wystawił mu język . Zaczęłam się chichrać .-No co ? -zapytał Harry.

-Widziałeś jego minę ?!-niemalże krzyknęłam i dalej się ryłam . Hazza rzucił się na mnie i razem spadliśmy z  łóżka . Zaczął całować mnie po szyi i po dekolcie . 

-Harry uspokój się . Obudzimy resztę . - powiedziałam i popatrzałam na niego prawie rycząc ze śmiechu.

-Nie obudzimy jak przestaniesz się drzeć - powiedział i też zaczął się śmiać. 

(ehem ... materiał +18 ^^ )

Przeturlaliśmy się i teraz to ja siedziałam okrakiem na Hazzie . Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko . Położyłam się na nim a on polizał mnie w policzek . Zaśmiałam się i zaczęłam ściągać mu koszulkę . Całowałam go po torsie , brzuchu , ramionach i co jakiś czas wracałam do ust . Zdjęłam mu spodnie . Harry wstał , wziął mnie na ręce i położył na łóżko . Całowaliśmy się namiętnie lekko sapiąc . Po chwili byliśmy w samej bieliźnie . Hazza dotykał moje ciało , całował zaczynając od twarzy , a kończąc na koniuszkach palców u stóp . Przeszły mnie przyjemne dreszcze . Ściągnął mi stanik i zaczął całować mnie po piersiach . Było mi tak przyjemnie . Ściągnęliśmy  bieliznę . Włożyłam Hazzacondę do ust sprawiając tym Harremu wielką przyjemność . Jęczał po cichu i trzymał rękę na mojej głowie . Doszedł poczułam ciepły płyn w buzi . Potem to Harry dominował i zaczął robić mi dobrze. Po jakichś dziesięciu minutach dostałam orgazm i również wielką ochotę na Harrego . To było niesamowite uczucie. Wszedł we mnie bardzo powoli . Potem zaczął nabierać szybszego tempa . Obydwoje sapaliśmy , ale nie krzyczeliśmy z bólu , tylko raczej z rozkoszy. Używaliśmy prezerwatyw , wtedy również . Oboje doszliśmy po raz drugi . Opadliśmy na łóżko . Wtuliliśmy się w siebie i tak leżeliśmy . 

(koniec scen +18 )

-Kochasz mnie ?- spytał Harry . Uśmiechnęłam się do niego , pocałowałam go w policzek i wtuliłam w jego tors . Po dziesięciu minutach już prawie spałam .

-No to tak czy nie ? - spytał Harry .
________________________________________________________________________
Siemmm ;3
Nie wiem co mnie tknęło , aby napisać rozdział ze zboczonymi scenkami . Moje koleżanki i osoby , które mnie znają się nie zdziwią , bo to ja zawsze podejmowałam w rozmowach zboczone tematy ale nieważne xDDe . Jeśli się wam to nie podoba to napiszcie . Czuje się niezręcznie , bo nie wiem co o tym sądzicie ;/ pliiiiis komentujcie    /Marchewa ;3

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Prośba !

Hej kochane Directioners ! 
Mam pytanko ... Czy mogłybyście komentować rozdział , który wam się podoba i również pisać co wam się nie podoba to mogę to zmienić ;)  Dla was to jest max. 3 minuty straconego życia , a dla mnie to powód dla , którego się uśmiecham i cieszę jak chora psychicznie oraz jest to dla mnie podbudowa. Mam więcej chęci na pisanie dalszych rozdziałów ;*** Proszę i z góry dziękuje /Marchewa <3

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 21

Następnego dnia wstałam pierwsza co mi się rzadko zdarza . Leżałam opierając głowę o tors Hazzy . Było mi tak dobrze , że nie ruszyłam się ani o minimetr . Myślałam ( coś za dużo myślę ostatnio xD ) o tym jak będzie fajnie jak przyjedzie Szymon . Poznam go z całym One Direction i wgl . Będzie super. Uśmiechnęłam się sama do siebie i westchnęłam . 

-Długo  już nie śpisz ? -zapytał Harry .

-Jakieś dziesięć minut , a Ty ?-zapytałam zdezorientowana , bo nie zauważyłam , że Harry się obudził . Harry namiętnie mnie pocałował . -Wystarczy mi taka odpowiedź .- uśmiechnęłam się do niego i mocniej się w niego wtuliłam. Wstaliśmy i przebraliśmy się w ubrania , które wczoraj przynieśli nam Niall i Liam.

-Dzień dobry ! - powiedziała Karolina , gdy się obudziła . Popatrzałam na nią ,zaczęłam biec w jej stronę i wskoczyłam na łóżko . 

-Jak się spało ? -zapytałam 

-A bardzo dobrze , a wam ? 

-Dobrze tylko trochę ciasno na pojedynczej sofie . Ale żyjemy . -uśmiechnął się Hazza . Przyszedł lekarz. Zbadał Karolinę i powiedział : 

-Pani stan zdrowia znacznie się poprawia . Myślę , że już jutro może Pani wyjść ze szpitala -uśmiechnął się. 

-Naprawdę ?! Suuuuper !- wydarła się Karolina. Lekarz wyszedł , a my podeszliśmy do niej . 

-Karolina, my idziemy do sklepu , a Ty możesz zaprosić do Siebie teraz Zayna i pobyć z nim cały dzisiejszy dzień- powiedziałam uśmiechnęłam się i wyszliśmy . Ja byłam ubrana w zieloną koszulkę z napisem '' I love my boyfriend'' i jasne rurki z jeansu , czarne conversy , włosy miałam spięte w wysokiego kucyka , a na prawej ręce miałam mnóstwo bransoletek. Harry miał białą T-shirt , a na nim rozpiętą błękitną koszulę w kratę , beżowe spodnie i  białe buty Nike . Poszliśmy do centrum handlowego . Kupiłam sobie : nowe Conversystrój kąpielowy,taki zestaw , taki zestaw i  bransoletki , a Harry kupił :taki zestaw ,koszulę i buty Nike . Ogólnie zakupy uważamy za udane. Poszliśmy potem do Mc' Donalda , bo Harry był głodny . Harry zamówił cheeseburger'a i dużą colę ,a ja snack wrap'a i średniego shake'a śmietankowego . 
Usiedliśmy przy stoliku na 1-szym piętrze i zaczęliśmy jeść.

-Może zrobilibyśmy imprezę powitalną dla Karoliny. W końcu jej brat przylatuje jutro o 9.00 to moglibyśmy go odebrać , potem pojechać z nim do Ciebie , żeby się rozpakował . A o 13.00 czyli pół godziny po wyjściu Karoliny ze szpitala zorganizować w ''Domu Direction '' imprezę . Co o tym myślisz ? -zapytał Harry .

-Znakomity pomysł , tylko musimy wtajemniczyć całą resztę . -odpowiedziałam i dokończyłam shake'a . Po zjedzeniu wyszliśmy z centrum handlowego i pojechaliśmy do domu Harrego , aby powiedzieć o naszym pomyśle . 
________________________________________________________________________
Siemmm ;***
Jest 03:40 i jestem strasznie zmęczona więc papa ;) jutro rano kolejny /Marchewa

Rozdział 20

Przez cały dzień gadaliśmy . Pocieszaliśmy również Karolinę . No wiecie Babcia. Mnie też było z tego powodu smutno . Z resztą tak jak wszystkim . Pod wieczór ja i Harry oczywiście zostaliśmy  Karoliną . Zadzwonił do niej telefon .

***z perspektywy Karoliny***

-''Halo ?'' -powiedziałam po polsku . W końcu to mój brat .

-''Cześć Karolina . Słyszałaś ? ''

-''Tak słyszałam'' - przerwałam mu .

-''Co robimy ja mogę się Tobą zaopiekować , ale nie mam forsy na dom ani na wynajęcie mieszkania...''-powiedział cicho 

-''Zamieszkacie u mnie ''-powiedziała Judyta wyrywając mi telefon z ręki .

-''Ale ... -powiedział Szymon brat Karoliny.

-''Nie ma żadnego 'ale' . Załatw bilet spakuj się i przyjeżdżaj do nas ! ''-krzyknęła do słuchawki i się rozłączyła. Judyta oddała mi telefon .

-Dziękuje . -powiedziałam i ją przytuliłam.

-Nie ma sprawy . 

***z perspektywy Judyty***

Zbliżała się północ. Karolina i Harry już spali. Ja byłam w wtulona w tors Harrego . Wstałam jak najciszej , jednak mój chłopak jest taki czujny , że oczywiście go obudziłam . 

-Dokąd idziesz ? -zapytał i ziewnął . 

-Jestem głodna . Śpij ja coś załatwię sobie do przekąszenia i wracam .- powiedziałam i pocałowałam go w nosek . 

-Idę z Tobą. Pić mi się chcę . - powiedział założył bluzę i poszliśmy na paluszkach do recepcji . Śmiesznie wyglądaliśmy ja w krótkich spodenkach od pidżamy i bluzie z szopą na głowie , a Harry w bokserkach , bluzie i na boso . Przemknęliśmy przez korytarze niezauważeni . I oto nam chodziło . Trzymając się za ręce podeszliśmy do recepcji , recepcjonistka spała , więc postanowiliśmy jej nie budzić i wzięliśmy z lodówki na zapleczu ciasto z galaretką i truskawkami . Harry brał inne rzeczy , a ja stałam na straży i trzymałam tacę z ciastem . Wróciliśmy do sali . Położyłam je na stoliku .

-Kochanie daj łyżeczki - powiedziałam do Hazzy siedząc na przeciwko niego na sofie , podczas gdy on jadł już ciasto łyżeczką . Nabrał kolejny kawałek i podstawił mi łyżeczkę przed nos .

-Proszę -powiedział z pełnymi ustami . Popatrzałam na niego pytającym wzrokiem  - No wziąłem tylko jedną łyżeczkę - powiedział , a ja zaczęłam się śmiać. Zjedliśmy całe ciasto co chwile dzieląc się łyżką. Liam by do nas nie podszedł na 10 metrów widząc czym jemy ciasto . xD Położyłam się na boku tyłem do Harrego . Poczułam jak się do mnie przytula . Odwróciłam się do niego przodem . Leżeliśmy twarzą w twarz. Jedną rękę miałam pod głową a drugą Harry położył na swoim torsie , na sercu . Nie rozumiałam po co , ale nie sprzeciwiałam się . 

-To serce należy do Ciebie - szepnął mi do ucha Harry.

Pocałowałam go w usta i przytuliłam się do niego mocno . Zasnęliśmy .
________________________________________________________________________

Hejo ! ;***

Jak tam u was ? Podoba się , bo mnie nawet nawet , ale tu liczy się wasze zdanie ! Więc jeśli się wam podoba komentujcie i weźcie udział w ankiecie w prawym górnym rogu stronki ;> Pozdrowionka  /Marchewa <3




Rozdział 19

Od razu zadzwoniliśmy do chłopaków i zawołaliśmy lekarza. Lekarz zbadał Karolinę.

-Wszystko jest w porządku . Pacjentka musi zostać jeszcze na obserwacji przez ten tydzień -powiedział uprzejmie i przyjaźnie. Po dziesięciu minutach przyjechali chłopcy oraz Danielle z Eleanor. 

***z perspektywy Zayna***

-Jezu , kochanie ! Wiesz jak ja się o Ciebie martwiłem ?!-zapytałem , gdy byłem już przy łóżku Karoliny

-Wiem i bardzo Cię przepraszam to moja wina -powiedziała moja ukochana i się rozpłakała.

-To nie była Twoja wina . To moja wina , bo gdybym wtedy nie zapomniał telefonu to mógłbym Cię zatrzymać i nie wpadłabyś pod koła tego samochodu ...-teraz to ja się rozpłakałem . 

-To może my was zostawimy samych ... -powiedziała Judyta i wszyscy wyszli .

-Kocham Cię skarbie ! - powiedziałem i pocałowałem ją namiętnie w usta . Karolina zaczęła płakać - Co się stało kochanie ?! - zapytałem z przerażeniem. 

-Nie mogę uwierzyć , że tu jestem i , że was wszystkich spotkałam ,a najbardziej Ciebie ...

-Ja też nie mogę uwierzyć , że spotkałem kogoś takiego jak Ciebie - powiedziałem i w tym momencie weszła reszta 

-Ojejku ... jakie to słodkie ... -Louis zaczął udawać , że płacze . 

Potem pocałowała go Eleanor . Danielle pocałowała Liama , a Harry Judytę ... a Niall ?? przytulał się z błękitnym jednorożcem Judyty . hah Jakie połączenie
________________________________________________________________________
Siemmm ! 
Sorrki , że taki krótki , ale jadę na miasto i niestety nie miałam czasu napisać dłuższego , ale wieczorem dodam kolejny :)  / Marchewa


piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 18

Włącz to zanim zaczniesz czytać : http://www.youtube.com/watch?v=X9kcBpfPGew 

-Ja też Cię przepraszam skarbie-powiedziałam i go pocałowałam. 

Oczywiście nie obeszło się bez ochów i achów . Właśnie wywieźli na noszach Karolinę z sali operacyjnej . Operacja się powiodła i wszystko będzie okej musi się jeszcze tylko wybudzić ze śpiączki. Nareszcie wszystko się naprawiło . Karolina będzie jeszcze musiała tydzień zostać na obserwacji , a potem będzie można zabrać ją do domku . Cieszę się , że pogodziłam się z Harrym . Taka chwilowa sprzeczka nie może zniszczyć naszego związku . Lekarze powiedzieli , że możemy iść do domu , bo Karolina wybudzi się dopiero jutro . Louis ,Zayn .Liam i Niall wrócili , ale ja chciałam zostać . 

-Kochanie możesz iść do domu ja tu zostanę -powiedziałam  przyłożyłam moje czoło do jego czoła. 

-Nie pozwolę , abyś siedziała tu sama . Zostaję z Tobą -powiedział i się uśmiechnął .

Przez cały wieczór rozmawialiśmy , ale po 3 zasnęłam wtulona w niego . Leżeliśmy na kanapie , która była w sali Karoliny. Obudziłam się , ale bez Hazzy przykryta cieplutkim kocem , który nim pachniał . Kocham jego zapach . Może wydaję się to trochę głupie , ale zamknęłam oczy i wtulona w ten koc myślałam o nim . 

-Dzień dobry księżniczko ! - powiedział Harry wchodząc do sali z pełną tacą jedzenia . 

-Cześć - powiedziałam i do niego podeszłam . Pocałowałam go w policzek - Skąd Ty masz tyle żarcia ?! 

-Ma się swoje sposoby . Dla Ciebie mogę załatwić wszystko .-odłożył tacę na stolik .

-Nawet błękitnego jednorożca ?-zbliżyłam się do niego na kilka minimetrów .

-A chcesz jednorożca ?- spytał 

-Tak ! -powiedziałam i zaczęłam się śmiać . Harry przytaknął głową i wyszedł  z sali z podejrzanym uśmieszkiem . usiadłam na kanapie . Przysunęłam stolik i zaczęłam jeść grzanki. Nagle wrócił Harry z rękami z tyłu . 

-Co tam masz ? - zapytałam i wybuchnęłam śmiechem 

-A nic nic ... -powiedział Harry , uśmiechnął się i popatrzał na czubki swoich butów. 

-Pokaż - powiedziałam

-Nie ! Harry wybiegł , śmiejąc się przy tym z sali , a ja za nim . Biegaliśmy po całym szpitalu , dostarczając pacjentom rozrywki . W końcu Hazza się zmęczył i położył się się na ziemi na plecach na środku korytarza . Podeszłam do niego usiadłam na niego okrakiem i pocałowałam go w usta . 

-No daj mi to !- krzyknęłam nie mogąc powstrzymać się od śmiechu . 

-Pocałuj mnie jeszcze raz to ci dam .- pocałowałam go , a on łobuzersko się uśmiechnął i wyciągnął spod siebie zabawkę ... błękitnego jednorożca. Jak on to znalazł ?! I gdzie ?!

-Jejku jaki piękny . - powiedziałam wstając . 

- Teraz wierzysz mi , że mogę dać Ci wszystko ?- dziwnie poruszył brwiami . 

-Nie chcę wszystkiego ... chcę tylko Twojej miłości -powiedziałam , a Harry mnie pocałował . Usłyszeliśmy brawa pacjentów . Znowu zaczęłam się chichrać . Trzymając się za ręce wróciliśmy do sali i zjedliśmy śniadanie . Nagle Karolina się obudziła . 
________________________________________________________________________

Siemmm !! i Jak wam się podoba ? /Marchewa

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 17

Włącz to zanim zaczniesz czytać : http://www.youtube.com/watch?v=OSZCFFpix2g&feature=relmfu

***z perspektywy Zayna***

-Nie to nie może być prawda ! Liam powiedz , że to nie jest prawda- szarpałem za koszulę Liama.
-To niestety prawda Zayn - powiedział Niall.
-Ale jak to się stało ?!
-Karolina wybiegła cała zapłakana na ulicę i potrącił ją ten facet , którego właśnie przesłuchuje policja-wskazał palcem Liam. W tej chwili patrzyłem na tego mężczyznę z taką nienawiścią i pogardą w oczach jak nigdy dotąd na nikogo. Chciałem mu przyłożyć , ale chłopaki w porę zareagowali i mnie powstrzymali.
-Może jedźmy w końcu do tego szpitala !- krzyknął Harry. Po tych słowach Cała nasza czwórka wsiadła do auta i pojechała do szpitala gdzie przewieziono Karolinę. Natychmiast skierowaliśmy się pod salę operacyjną gdzie miała być . 

***z perspektywy Harrego***

Czekaliśmy 3 godziny zanim operacja się skończyła . Przez ten czas prawie nikt się nie odzywał tylko Louis cały czas pocieszał Judytę. Było mi jej strasznie szkoda . Wtedy pierwszy raz zobaczyłem ją płaczącą . Zawsze się uśmiechała ... a teraz ciągle płaczę wtulona w Louisa . Niby Louis to mój najlepszy przyjaciel , ale byłem strasznie zazdrosny o to , że to on ją teraz przytula mówi jej , że wszystko będzie dobrze i podtrzymuję na duchu. Nie mogłem tego wytrzymać . Zsunąłem się po ścianie i zakryłem twarz w ręce. Zacząłem płakać jak małe dziecko . Judyta to zauważyła , bo podeszła do mnie , usiadła na podłodze obok mnie i oparła o mnie swoją głowę. Objąłem ją ramieniem i powiedziałem :
-Wszystko będzie dobrze ... zobaczysz - pocałowałem ją w głowę. Odwróciła ją w moją stronę i popatrzała głęboko w oczy . 
-Naprawdę tak myślisz ?! Moja najlepsza przyjaciółka jest w szpitalu z powodu głupiego wypadku i nie wiadomo czy przeżyję , a ty umiesz powiedzieć tylko to ?!-zapytała z oburzeniem.
-Kochanie nie oto mi chodziło ...
-To o co ?!
-Ja też jestem załamany wypadkiem Karoliny , ale ja nie przytulam się z tego powodu do innych lasek.-krzyknąłem i nasza rozmowa przemieniła się w kłótnie. 
-Jesteś zazdrosny o Louisa ?!- rozpłakała się.
-Tak jestem , bo nie mogę patrzeć jak się do niego tulisz , a na mnie nawet nie spojrzysz ! - Gdy zobaczyłem łzy kapiące z jej policzków... coś we mnie pękło . - Kochanie przepraszam nie myślę tak , naprawdę ..
-Ach tak ?... a więc chyba jednak myślisz !- Judyta wybiegła ze szpitala. 
-Stary co ty robisz ?!- powiedział do mnie z pretensjami Louis. 
-Nie wiem to wszystko mnie przerasta..-powiedziałem bezradny.
-Harry ja nigdy nie mógłbym ...-Louis nie wiedział co powiedzieć
-Ja wiem ... Przepraszam Cię stary -przytuliłem go tak jak zawsze po przyjacielsku. Jednak męczyła mnie jedna myśl. Co z Judytą ?  Gdzie ona jest ? Czy mam ją szukać , czy może zostać i poczekać do końca operacji Karoliny ? Miliony pytań w głowie ... okropne uczucie .
-No idź ją szukać -powiedział Louis i się uśmiechnął.
-Masz rację ! Dzięki Louie-poklepałem go w ramię i wybiegłem .

***z perspektywy Judyty***

Szłam ulicami Londynu. Mijałam właśnie park . Ten park , w którym się zaczęło. Usiadłam na fontannie i myślałam ... o tym co się tu wydarzyło. Na początku niewinne pisanie wiadomości , wyjazd do Londynu , przypadkowe spotkanie z Zaynem , jego miłosne wyznanie , walka z Niallem w kinie, uprzejmość Harrego, domowe wygłupy, i to co było najpiękniejszą chwilą mojego życia ... ten jeden wieczór tyle zmienił . Pokochałam Hazzę i wtedy było już tylko szczęście i radość u jego boku . I teraz to ma się skończyć ? Przez jeden wypadek. Miałam wtedy tylko jedną myśl . Trzeba się podnieść i iść dalej . Nie mogę się teraz poddać ...
Kiedy już się uwolniłam od moich tysiąca myśli. Wstałam i postanowiłam wrócić do szpitala. Tak też zrobiłam. Kiedy weszłam na korytarz przed salą operacyjną pojawiła się radość widzieć tych moich głupoli , a zarazem najlepszych przyjaciół. 
-Cześć wszystkim .-powiedziałam nieśmiało
-Judyta dobrze , że wróciłaś martwiliśmy się o Ciebie -powiedział Niall przytulając mnie . 
-A gdzie Harry ?-zapytałam
-Poszedł Cię przeprosić , ale widocznie Cię nie znalazł... o jest -powiedział Zayn patrząc w stronę drzwi wejściowych. Harry mój Harry . Bez żadnego słowa powoli zaczęłam do niego podchodzić . Mogłam wyczuć w jego oczach przerażenie i obawę przed tym co za chwilę zrobię . Przytuliłam go i pocałowałam go najlepiej jak umiałam . 
-Przepraszam -powiedział .
________________________________________________________________________
/ Marchewa ;')

Rozdział 16


Włącz to zanim zaczniesz czytać :  http://www.youtube.com/watch?v=5anLPw0Efmo :)

Zadzwoniam do Harrego .                                                                              
-Hej skarbie -powiedzialam z troska. - Moze wpadniecie do nas z chlopakami? Byloby fajnie .                                  
- Z checia . Mowilem Ci kiedys ze Cie kocham ?                                                                                                                    
-Tylko jakies milion razy - uznalam z sarkazmem - Tez Cie kocham . Czekamy - powiedzialam i sie rozlaczylam.  Zrobiłyśmy z Karoliną popcorn i tosty. No wiecie Nialler przychodzi . Usiadłyśmy na kanapie i oglądając jakiś denny film , czekałyśmy na resztę.  Po jakichs 15 minutach uslyszelismy pukanie do drzwi. Podeszlam i je otworzylam z przekonaniem ze to chlopaki , ale jednak to byla mama. Weszla do domu cala zaplakana . Nigdy nie widzialam jej w takim stanie.    
-" Co sie stalo mamusiu ?! " - miliony kropelek kapaly z policzkow mamy na posadzke.                                              
-" Przed chwila dzwonila P. Kwiatkowska nasza sasiadka z Polski . Pamietasz ja ? "                                                    
-" Tak ,ale co sie stalo ?! "- niemalze wykrzyczalam mamie w twarz .                                                                              
-" Babcia Karoliny nie zyje... " - powiedziala szeptem mama. Karolina na te slowa wstala zaczela krzyczec cos w stylu " nie to niemozliwe , przeciez ona byla okazem zdrowia. Nie wierze w to !!!" . Wybiegla , a ja za nia.            
- " Karolina ! Zaczekaj !" - krzyczalam biegnac za nia .                                                                                                        
*** z perspektywy Harrego ***
Właśnie mieliśmy pukać do drzwi Judyty ,gdy nagle wybiegła z nich płacząca Karolina
-Co się stało , skarbie ? - zapytał Zayn. Karolina ziignorowala go i pobiegla na ulice.
-Chłopaki ja zapomniałem telefonu , zaraz wrócę , a wy dowiedzcie się co się stało.-powiedział Zayn biegnąc w stronę naszego domu .Chwile za Karoliną wybiegla z domu Judyta.
***z perspektywy Judyty***
Harry złapał mnie za nadgarstek.
-Do holery ! Co się stało ?!-zapytał
-Babcia Karoliny nie zyje...-powiedzialam i zaczelam plakac w rekaw Harrego.
-Wszystko bedzie do... Karolina uwazaj samochod !- krzyknal Harry.
                       
Nawet nie zdążyłam się odwrócić , gdy usłyszałam huk . Samochód osobowy uderzył z ogromną prędkością w Karolinę. Od razu zaczęłam się wyrywać z objęć Harrego. Jednak trzymał mnie za nadgarstki i nie pozwalał mi się uwolnić. Krzyczałam mu w twarz przez łzy.
-No póść mnie k*rwa !
Harry jakby z przerarzeniem i ze łzami w oczach spojrzał na mnie i mnie póścił. Pobiegłam w stronę Louisa i Liama , którzy stali nad Karoliną.... i płakali. Kiedy byłam już koło nich. Louis wstał zabarykadował mi przejście i złapał za ramiona. 
-Louis... Puść mnie ... proszę... - mówiłam błagalnie.
-Nie powinnaś tego widz..- nie dokończył i się rozpłakał. Wtuleni w siebie wylewaliśmy tysiące łez. Kiedy w końcu mnie przepuścił zobaczyłam leżącą na ziemi Karolinę . Była cała w siniakach ,krwiakach i miała porozszarpywaną skórę. Chłopcy odsunęli się dwa kroki do tyłu , abym mogła podejść jak najbliżej Karoliny. Liam zadzwonił po karetkę. Sanitariusze po chwili przyjechali ,wwieźli ją na noszach do karetki ,podłączyli ją do kroplówki ,do różnych maszyn i kabli. Lekarze chodzili wokół niej i plątały im się nogi . A my ... nic nie mogliśmy zrobić. Wtulona w Louisa stałam i przyglądałam się tej całej sytuacji. 
-Czy mogę z nią jechać ?- zapytałam prawie szeptem lekarza.
-A czy jest Pani rodziną ?- po chwili niepewności skłamałam
-Tak , to moja siostra ...
-To niech pani wsiada- powiedział i znowu zniknął. 
-Louis , czy możesz jechać ze mną ? Proszę...- zapytałam .
-Pewnie jeśli chcesz .-powiedział -Chłopaki ja pojadę z Judytą , a wy jedzcie naszym samochodem. Okej ?
-Ta jasne - powiedział Liam do odjeżdżającej już karetki . Na miejscu wypadku zostali jeszcze policjanci przesłuchujący sprawcę .
***z perspektywy Zayna***
Dopiero wyszedłem z domu naszej grupy , gdy nagle ujżałem płaczących Liama , Harrego i Nialla. Podbiegłem do nich.
-Chłopaki co się stało ?!- zapytałem z przerażeniem.
-...-milczeli nic nie chcieli powiedzieć . Trochę się wkurzyłem ,bo to wkońcu moi przyjaciele i powinni mi mówić o wszystkim.
- No co się stało ?!
-Karolina miała wypadek...-powiedział Liam.
________________________________________________________________________
Nareszcie jakaś akcja ! W następnym rozdziale dojdzie nowy bohater Szymon (opis w pierwszym poście ) /Marchewa

Rozdział 15


Następnego dnia ja i Hazza wstaliśmy najpóźniej ze znanych przyczyn (hehe). Ubrałam się , umyłam zęby i uczesałam włosy w kucyka. Wyszliśmy razem z moim ukochanym za ręce. Reszta była na zewnątrz i jadła śniadanie.
-Ooo... Jest nasza zakochana para. A co wy wczoraj tak długo robiliście ?-zapytał Louis.
-Siedzieliśmy w namiocie-powiedział Hazza.
-Yhy! Jasne- poruszył dziwnie brwiami Lou- To dlaczego siedzieliście tam all day all night ?
-No bo ... - zaczęłam się chichrać .
-To kiedy zostanę dziadkiem ?- zapytał Liam.
-Ej Tato !Lepiej zajmij sie swoją dziewczyną , a nie bawisz się w detektywa- krzyknął Hazza. Potem już można było w spokoju pałaszować wśród kanapek. Kiedy już wszyscy zjedli Zayn zaproponował , żeby wykąpać się w jeziorze. Wszystkim ten pomysł się spodobał. Przebraliśmy się w stroje kąpielowe. Chłopaki od razu polecieli do jeziora , a ja z Karoliną wzięłyśmy ręczniki i położyłyśmy się nad brzegiem.
''Rozmowa w języku polskim ''
-Ale się cieszę , że do cb przyjechałam-powiedziała Karolina.
-Ja też się z tego powodu cieszę- powiedziałam i cmoknęłam Karolinkę w policzek . 
-Jak tam z Harrym ?-uśmiechnęła się-Czy wczoraj do czegoś doszło?
-Nie! ... może!... no dobra tak !- zarumieniłam się.
-Tak myślałam-powiedziała śmiejąc się Karolina.
Potem poszłyśmy się kąpać razem z naszymi przyjaciółmi . Po zabawie w wodzie stwierdziliśmywspólnie, że wracamy do domku. Zapakowaliśmy Toffika oraz bagaże do auta i wyruszyliśmy. Ja i Karolina wysiadłyśmy u mnie, a chłopaki pojechali do siebie. Uznałyśmy z Karoliną, że spędzimy ten dzień tylko we dwójkę i urzadzimy tak zwany ,, Nasz Dzień,,. Pojechałyśmy najpierw do sklepu i zrobiłyśmy zakupy. Kiedy stałyśmy już w kolejce zadzwonił Louis.
-Cześć dziewczyny ! Mówiłyście , że dzisiaj idziecie do sklepu , więc mam do was prośbę
-Dobrze trafiłeś, bo właśnie jesteśmy w sklepie. A więc o co chodzi?-zapytałam.
-Czy mogłybyście kupić mi marchewki?-powiedział radośnie.
-No pewnie, braciszku . Dla cb zawsze- odpowiedziałam z uśmiechem na ustach. Zrobiłyśmy zakupy i ruszyłyśmy w drogę powrotną , ale zahaczyłyśmy jeszcze o dom chłopaków, ze względu na Louisa... i marchewki . Kiedy wróciliśmy do domu, zrobiłyśmy popcorn. Usiedliśmy przed telefizorem i właczyliśmy płytę,,One Direction Up all night live tour,,. Było przy tym mnóstwo śmiechu oraz śpiewania. Chłopcy są naprawdę świetni. Widać , że to co robią sprawia im przyjemność. Kochają swoich fanów. Kiedy płyta się skończyła, postanowiliśmy zadzwonić po chłopaków . W końcu już od 4 godzin nie widziałam mojego Pysia.
________________________________________________________________________
Siemmm !!!
CO TAM U WAS ? :) /Marchewa

Rozdział 14


Zbliżała się północ. Niall i Liam już dawno śpią , a Louis cały czas opowiada straszne historie. Przymuliło mnie .
-Judyta! Harry całuje się z jakąś rudą-krzyknął Lou. Odrazu wstałam i szukałam wzrokiem Hazzy.
-Co ?!-zwróciłam się do Tommo.
-Ej ,no co Ty! Żartowałem-powiedział i wystawił mi język-Chciałem żebyś się obudziła.
-Kretyn -powiedziałam i klepnęłam go w ramię. Nagle zmarszczył czoło i oczy zaczęły mu się szklić jakby miał się rozpłakać. Zakrył twarz w dłonie i zaczął ryczeć.-Oj no dobra przepraszam. On po tych słowach bardzo powoli zaczął zabierać ręce z twarzy, ale nadal miał minę szczeniaczka , i powiedział :
-Już mi trochę lepiej , ale mnie przytul- na jego słowa wstaliśmy, podeszłam do niego,  przytuliłam go .Nagle wziął mnie na plecy uniemożliwiając mi ucieczkę i zaczął biec w stronę jeziora. Zaczęłam się szarpać i za razem chichrać. Kiedy w końcu domyśliłam się co chcę zrobić zaczełam niemalże krzyczeć:
-Louis ! Nie ,nie ,nie ! Błagam Cię tylko nie do jeziora.-on nagle się zatrzymał , odwrócił głowę w moją stronę i przygryzł wargę. Uśmiech z jego twarzy nie schodził , zresztą tak jak zawsze.
-Dziekuję za ciekawy pomysł- szepnął i zaczął galopować w stronę wody. Zanim zaczęłam protestować on był już po pas w wodzie. Ja siedząc na jego plecach , uniosłam nogi do góry i przyplotłam je o jego tors.
-Proszę , nie puszczaj mnie-szepnęłam , na co on automatycznie kucnął . Oczywiście obydwoje znaleźliśmy się pod wodą. Po 5 sekundach udało mi się wypłynąć.
-Nie odzywam się do cb !- powiedziałam i poszłam w stronę brzegu. Przy ognisku pojawiła się reszta czyli Zayn , Karolina i oczywiście moje słoneczko. Siedzieli i patrzeli z miną ''What the fuck ?!''. Kiedy Hazza chciał coś powiedzieć wyprzedziłam go i krzyknęłam: 
-Bez komentarza !- po czym udalam się do namiotu mojego i Harrego po suche ubrania. Potem przemknęłam do namiotu Lou i wzięłam jego i-phona oraz słuchawki . Włączyłam piosenkę Simple Plan-Summer Paradise i poszłam do ogniska ze słuchawkami w uszach. Tomlinson już tam siedział.
-Ej, to moje słuchawki -powiedział z oburzeniem -i telefon !
-No cóż , moje ktoś zalał wodą !-powiedziałam z podniesionym głosem. Usiadłam i wtuliłam się w Harrego. Było mi tak przyjemnie , że zasnęłam. 
***z perspektywy Harrego ***
Byłem trochę zły na Louisa , za to , że wrzucił Judytę do wody , ale tylko przez chwilkę. Mój skarb zasnął .Pomyślałem , że zaniosę ją do namiotu. Wziąłem ją na ręce i ułożyłem spać. Położyłem się obok niej i również zasnąłem. Nstępnego dnia obudziłem się ,ale mojej ukochanej nie było. Przebrałem się umyłem zęby i poszedłem jej szukać . Okazało się , że jest koło zgaszonego już ogniska i robi śniadanie. Na talerzu leżały pięknie przyrządzone kanapki z serem ,szynką, ketchupem, sałatą lub pomidorem. Od koloru do wyboru. Odrazu zacząłem jeść.
-A ja ?!- powiedziała Judyta. Podszedłem do niej objąłem ją w pasie, przysunąłem ją do siebie i namiętnie pocałowałem. To był dość długi pocałunek. Kiedy się odkleiliśmy, usłyszeliśmy brawa. To była cała reszta.
***z perspektywy Judyty***
Wszyscy zaczęli jeść. Po zjedzonym posiłku porozchodziliśmy się do swoich namiotów. Od razu położyłam się jeszcze spać. Kiedy już zasypiałam nagle poczyłam , że ktoś się do mnie przytula. Oczywiście był to Harry. 
-To co dokończymy to co zaczeliśmy , ale niegrzecznie nam przerwano. - powiedział Hazza i zaczął całować mnie po szyi.
-No nie wiem. A może mnie przekonasz ?- powiedziałam odwracając się w jego stronę. Przygryzłam wargę i zaczęłam całować go po torsie . Potem byliśmy już nadzy. To wtedy przeżyłam swój pierwszy raz .
________________________________________________________________________
Siemmm ! 
Hahaha Harry zboczuchu !!! <3 /Marchewa

Rozdział 13


Następnego dnia wstałam o 9.00. Harrego nie było w łóżku. Ubrałam się w szare rurki czerwoną bejsbolówkę, biały t-shirt bez nadruku i czerwone conversy ,a włosy spiełam w kucyka i poszłam się umyć. Czyli przemyłam twarz,umyłam zęby i zrobiłam sobie lekki makijaż. Zeszłam na dół. Harrego nigdzie nie było. Na dole siedział tylko Zayn.
-Hejj! Co u cb ? Jak było z Karoliną?-podniosłam jedną brew i wystawiłam mu język.
-Rozmawialiśmy sobie ! A Ty to tylko o jednym cały czas myslisz -powiedział i zaczął mnie łaskotać. Wylądowaliśmy na ziemi. Nagle z góry zeszła Karolinka ,stanęła w drzwiach i zaczęła się chichrać.
-Mogę się dołączyć ?-zapytała. Ja i Zayn popatrzeliśmy sie na siebie i rzuciliśmy się na Karolkę. Wszyscy leżeliśmy na ziemi i nawzajem się łaskotaliśmy. 
-A gdzie jest reszta?-zapytałam 
-Yyy... Louis , Niall i Liam śpią w salonie , a Harry gdzieś wcześnie rano poszedł.-powiedział Zayn. Nagle Harry wrócił do domu z wielkim pudełkiem. Podeszłam do niego ,mocno go przytuliłam i pocałowałam w policzek.
-Cześć kochanie. Gdzie byłeś ?-zapytałam i złapałam go za ręke.
-Nieważne gdzie byłem. Ważne co ze sobą przyniosłem-powiedział ,wręczył mi pudełko i namiętnie pocałował. Delikatnie je otworzyłam i ukazał mi się mały kremowy piesek.
-Lablador-powiedział z bananem na twarzy Harry-Podoba Ci się?
-Czy mi się podoba ?! Jest cudowny. Słodziak. Dziękuje-powiedziałam ze łzami w oczach i przytuliłam ukochanego.-Tylko jak my go nazwiemy ?-zapytałam
-O nie moja droga ! To twój piesek i Ty musisz go nazwać -powiedział i mnie pocałował.
-Może Toffik?-zapytała Karolina. Wszystkim się spodobało to imię. Potem Harry przyniósł jeszcze zabawki , karmę i kojec dla psiaka. Wstawiliśmy to do domu . Nałożyłam Toffikowi karmy , a on zaczął jeść ją jak szalony.
-O drugi Niall ! - krzyknęłam. Zaczeliśmy się śmiać tak , że obudziliśmy resztę.
-Co wy się tak ... o piesek !-powiedział Louis i od razu podbiegł do Toffika.
-Skąd go macie ? -zapytał Liam.
-Dostałam go w prezencie od Harrego-powiedziałam i pocałowałam ukochanego w policzek. Nagle wstała mama.
-Cześć mamo ! Patrz jaki prezent dał mi Harry-powiedziałam ,tak jakby dumna z mojego chłopaka.
-O jaki słodki. -powiedziała i podeszła do malucha.
-A....
-Tak może u nas zostać !-wyprzedziła mnie mama. Zaczęłam piszczeć i skakać wokół niej. Wszyscy się ubrali i postanowiliśmy , że dzisiaj pojedziemy na camping. Moja rodzicielka nie miała nic przeciwko, więc spakowaliśmy potrzebne rzeczy oraz nowego ''przybysza'' i wyruszyliśmy. Louis prowadził i Niall siedział z nim z przodu. Ja i Harry jak zwykle wtuleni w siebie po środku , a na samym końcu Liam, Zayn i Karolina. Toffik chodził po całym aucie i przy okazji nalał na jeden z foteli. Kilka razy zatrzymywaliśmy się po drodzze , bo Niall chiał jeść .Po drodze opowiadaliśmy kawały i ogólnie rozmawialiśmy o każdym wstydliwym lub śmiesznym szczególe naszego życia. Na miejscu byliśmy około 19.00. Znajdowaliśmy się na wielkiej polanie ,koło lasu, jeziora i oczywiście zdala od głośnego miasta. Chłopcy rozłożyli namioty ,a ja z Karoliną rozpalałyśmu ognisko i smażyłyśmy kiełbaski. Potem objadaliśmy się nimi wspólnie ,a Louis opowiadał straszne historie. Naprawdę nieźle mu wychodziło straszenie nas .
________________________________________________________________________
Siemmm !!! :)))
Coś mam dobry humor dzisiaj ;) /Marchewa

Rozdział 12

Około godziny 22.00 mama wróciła od cioci.Śpiewałyśmy właśnie piosenkę ''Moments'' kiedy mama weszła do naszego pokoju.
-Cześć! Już wróciłam.
-Część mamo- powiedziałam i przytuliłam się do niej-Jak było u cioci ?
-Dzień Dobry Pani!-powiedziała Karolina.
-Dzień Dobry Karolinko! A wiesz bardzo dobrze. Jesteście głodne ?-zapytała troskliwie mama.Popatrzałam na Karolinę .Przecząco pokiwała głową.
-Nie dziękujemy-powiedziałam i mama wyszła. Dostałam sms od Harrego. ''Wyjrzyjcie przez okno ;*''.Zrobiłyśmy tak jak kazał. Wyszłyśmy na balkon , a na chodniku ujrzałyśmy 
Hazzę i resztę chłopaków w standardowym ustawieniu, czyli w rządku , którzy śpiewali piosenkę ''What makes you beatiful'', a Niall przygrywał na gitarze.
-''That's what makes you beatiful''-zakończył Hazza, a my zaczełyśmy klaskać, pomimo tego , że było juz zdrowo po 10.00 wieczorem i , że byłyśmy w pidżamah wpóściłyśmy chłopców
do domu. Zrobiłyśmy gorącą czekoladę uwielbianą przez Zayna.
-A tak właściwie to czemu przyszliście do nas tak późno?-zapytałam
-Ponieważ Zayn nie mógł usiedzieć na jednym miejscu w domu-powiedział i zaczął się śmiać Louis-Cały czas gadał o ...- Zayn jak zwykle zatkał Louisowi usta ręką i walnął 
go łokciem w brzuch.
-...-Lou złapał się za brzuch i opadł na kolana-gadał o Tobie Karolina-dokończył i wytknął Zaynowi język. Karolinie oczy prawie wypadły z orbit.
-Czy to prawda Zayn?-spytała
-No bo ... tak -szepnął , drapiąc się po głowie. Karolina podeszła do niego z uśmiechem na twarzy i mocno go przytuliła.
-Ty też mi się podobasz-powiedziała równie cicho. Potem Zayn pocałował ją namiętnie , co było równoznaczne z tym ,że zostali parą. Z naszych ust wydobyło się
głośne ''uuu..''.Przytuliłam się do Hazzy. Nasza nowa para poszła na górę do pokoju gościnnego i do północy tam razem rozmawiali. Zaproponowałam wszystkim , aby u nas nocowali.
Hazza i ja spalismy w moim pokoju, Zayn i Karolina w pokoju gościnnym ,a Louis ,Niall i Liam spali w salonie na rozłożonej potem przeze mnie kanapie. Śmiesznie wyglądali w 
we trójkę w dwuosobowym łóżku. Wszyscy poszli do wyznaczonych pomieszczeń.

***z perspektywy Zayna***
-Opowiedz mi coś o sobie.O Twojej rodzinie, zainteresowaniach.-powiedział.
-Moi rodzice zginęli ,gdy miałam 10 lat-powiedziała smutno i bardzo cicho
-Ojej ,przepraszam ,że poruszyłem tak trudny dla ciebie temat.
-Nie , nic się nie stało. A więc wychowywała mnie babcia. Z powodu braku rodziców ,właśnie tak bardzo była dla mnie ważna siostrzana przyjaźń z Judytą. Zawsze mnie wspierała i 
pomagała w najtrudniejszych chwilach mojego życia. Zawsze była po mojej stronie i mnie wspierała.Kiedy wyprowadziła się tutaj, byłam strasznie roztrześniona , ale nie chciałam jej tego pokazywać .
-Od teraz możesz liczyć również na mnie-powiedziałem , bo chciałem dodać jej otuchy , ale całkiem poważnie. Przytuliłem ją i tak wtuleni w siebie zasnęliśmy.

***z perspektywy Harrego***
Leżeliśmy z Judytą w jej łóżku ,gdy nagle ona powiedziała:
-Wiesz ,że Cię kocham ?-zapytała i uśmiecjnęła się do mnei ukazując swoje białe ząbki.
-Pewnie ,że tak. Też Cię kocham .Nawet nie wiesz ,jak bardzo.-powiedziałem i cmoknąłem ją w czoło.
-A co z tą dziewczyną ,która podobała się Zaynowi ?-zapytała moja ukochana po jakichś 5 minutach.
-To była właśnie Karolina.-uśmiechnąłem się do niej.
-Jak to ? Przecież kiedy mi to mówiłeś to oni jeszcze się nie znali.-powiedziała z niedowierzaniem.
-Ale widział jej zdjęcia w twojej komórce i bardzo mu się spodobała. Nie gadajmy juz o tym tylko chodźmy już spać.-powiedziałem, poczym zasneliśmy.
________________________________________________________________________
Siemmm ! 
I jak ? /Marchewa