Włącz to zanim zaczniesz czytać : http://www.youtube.com/watch?v=5anLPw0Efmo :)
Zadzwoniam do Harrego .
-Hej skarbie -powiedzialam z troska. - Moze wpadniecie do nas z chlopakami? Byloby fajnie .
- Z checia . Mowilem Ci kiedys ze Cie kocham ?
-Tylko jakies milion razy - uznalam z sarkazmem - Tez Cie kocham . Czekamy - powiedzialam i sie rozlaczylam. Zrobiłyśmy z Karoliną popcorn i tosty. No wiecie Nialler przychodzi . Usiadłyśmy na kanapie i oglądając jakiś denny film , czekałyśmy na resztę. Po jakichs 15 minutach uslyszelismy pukanie do drzwi. Podeszlam i je otworzylam z przekonaniem ze to chlopaki , ale jednak to byla mama. Weszla do domu cala zaplakana . Nigdy nie widzialam jej w takim stanie.
-" Co sie stalo mamusiu ?! " - miliony kropelek kapaly z policzkow mamy na posadzke.
-" Przed chwila dzwonila P. Kwiatkowska nasza sasiadka z Polski . Pamietasz ja ? "
-" Tak ,ale co sie stalo ?! "- niemalze wykrzyczalam mamie w twarz .
-" Babcia Karoliny nie zyje... " - powiedziala szeptem mama. Karolina na te slowa wstala zaczela krzyczec cos w stylu " nie to niemozliwe , przeciez ona byla okazem zdrowia. Nie wierze w to !!!" . Wybiegla , a ja za nia.
- " Karolina ! Zaczekaj !" - krzyczalam biegnac za nia .
*** z perspektywy Harrego ***
Właśnie mieliśmy pukać do drzwi Judyty ,gdy nagle wybiegła z nich płacząca Karolina
-Co się stało , skarbie ? - zapytał Zayn. Karolina ziignorowala go i pobiegla na ulice.
-Chłopaki ja zapomniałem telefonu , zaraz wrócę , a wy dowiedzcie się co się stało.-powiedział Zayn biegnąc w stronę naszego domu .Chwile za Karoliną wybiegla z domu Judyta.
***z perspektywy Judyty***
Harry złapał mnie za nadgarstek.
-Do holery ! Co się stało ?!-zapytał
-Babcia Karoliny nie zyje...-powiedzialam i zaczelam plakac w rekaw Harrego.
-Wszystko bedzie do... Karolina uwazaj samochod !- krzyknal Harry.
Nawet nie zdążyłam się odwrócić , gdy usłyszałam huk . Samochód osobowy uderzył z ogromną prędkością w Karolinę. Od razu zaczęłam się wyrywać z objęć Harrego. Jednak trzymał mnie za nadgarstki i nie pozwalał mi się uwolnić. Krzyczałam mu w twarz przez łzy.
-No póść mnie k*rwa !
Harry jakby z przerarzeniem i ze łzami w oczach spojrzał na mnie i mnie póścił. Pobiegłam w stronę Louisa i Liama , którzy stali nad Karoliną.... i płakali. Kiedy byłam już koło nich. Louis wstał zabarykadował mi przejście i złapał za ramiona.
-Louis... Puść mnie ... proszę... - mówiłam błagalnie.
-Nie powinnaś tego widz..- nie dokończył i się rozpłakał. Wtuleni w siebie wylewaliśmy tysiące łez. Kiedy w końcu mnie przepuścił zobaczyłam leżącą na ziemi Karolinę . Była cała w siniakach ,krwiakach i miała porozszarpywaną skórę. Chłopcy odsunęli się dwa kroki do tyłu , abym mogła podejść jak najbliżej Karoliny. Liam zadzwonił po karetkę. Sanitariusze po chwili przyjechali ,wwieźli ją na noszach do karetki ,podłączyli ją do kroplówki ,do różnych maszyn i kabli. Lekarze chodzili wokół niej i plątały im się nogi . A my ... nic nie mogliśmy zrobić. Wtulona w Louisa stałam i przyglądałam się tej całej sytuacji.
-Czy mogę z nią jechać ?- zapytałam prawie szeptem lekarza.
-A czy jest Pani rodziną ?- po chwili niepewności skłamałam
-Tak , to moja siostra ...
-To niech pani wsiada- powiedział i znowu zniknął.
-Louis , czy możesz jechać ze mną ? Proszę...- zapytałam .
-Pewnie jeśli chcesz .-powiedział -Chłopaki ja pojadę z Judytą , a wy jedzcie naszym samochodem. Okej ?
-Ta jasne - powiedział Liam do odjeżdżającej już karetki . Na miejscu wypadku zostali jeszcze policjanci przesłuchujący sprawcę .
***z perspektywy Zayna***
Dopiero wyszedłem z domu naszej grupy , gdy nagle ujżałem płaczących Liama , Harrego i Nialla. Podbiegłem do nich.
-Chłopaki co się stało ?!- zapytałem z przerażeniem.
-...-milczeli nic nie chcieli powiedzieć . Trochę się wkurzyłem ,bo to wkońcu moi przyjaciele i powinni mi mówić o wszystkim.
- No co się stało ?!
-Karolina miała wypadek...-powiedział Liam.
________________________________________________________________________
Nareszcie jakaś akcja ! W następnym rozdziale dojdzie nowy bohater Szymon (opis w pierwszym poście ) /Marchewa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz