Następnego dnia wstałam o 9.00. Harrego nie było w łóżku. Ubrałam się w szare rurki czerwoną bejsbolówkę, biały t-shirt bez nadruku i czerwone conversy ,a włosy spiełam w kucyka i poszłam się umyć. Czyli przemyłam twarz,umyłam zęby i zrobiłam sobie lekki makijaż. Zeszłam na dół. Harrego nigdzie nie było. Na dole siedział tylko Zayn.
-Hejj! Co u cb ? Jak było z Karoliną?-podniosłam jedną brew i wystawiłam mu język.
-Rozmawialiśmy sobie ! A Ty to tylko o jednym cały czas myslisz -powiedział i zaczął mnie łaskotać. Wylądowaliśmy na ziemi. Nagle z góry zeszła Karolinka ,stanęła w drzwiach i zaczęła się chichrać.
-Mogę się dołączyć ?-zapytała. Ja i Zayn popatrzeliśmy sie na siebie i rzuciliśmy się na Karolkę. Wszyscy leżeliśmy na ziemi i nawzajem się łaskotaliśmy.
-A gdzie jest reszta?-zapytałam
-Yyy... Louis , Niall i Liam śpią w salonie , a Harry gdzieś wcześnie rano poszedł.-powiedział Zayn. Nagle Harry wrócił do domu z wielkim pudełkiem. Podeszłam do niego ,mocno go przytuliłam i pocałowałam w policzek.
-Cześć kochanie. Gdzie byłeś ?-zapytałam i złapałam go za ręke.
-Nieważne gdzie byłem. Ważne co ze sobą przyniosłem-powiedział ,wręczył mi pudełko i namiętnie pocałował. Delikatnie je otworzyłam i ukazał mi się mały kremowy piesek.
-Lablador-powiedział z bananem na twarzy Harry-Podoba Ci się?
-Czy mi się podoba ?! Jest cudowny. Słodziak. Dziękuje-powiedziałam ze łzami w oczach i przytuliłam ukochanego.-Tylko jak my go nazwiemy ?-zapytałam
-O nie moja droga ! To twój piesek i Ty musisz go nazwać -powiedział i mnie pocałował.
-Może Toffik?-zapytała Karolina. Wszystkim się spodobało to imię. Potem Harry przyniósł jeszcze zabawki , karmę i kojec dla psiaka. Wstawiliśmy to do domu . Nałożyłam Toffikowi karmy , a on zaczął jeść ją jak szalony.
-O drugi Niall ! - krzyknęłam. Zaczeliśmy się śmiać tak , że obudziliśmy resztę.
-Co wy się tak ... o piesek !-powiedział Louis i od razu podbiegł do Toffika.
-Skąd go macie ? -zapytał Liam.
-Dostałam go w prezencie od Harrego-powiedziałam i pocałowałam ukochanego w policzek. Nagle wstała mama.
-Cześć mamo ! Patrz jaki prezent dał mi Harry-powiedziałam ,tak jakby dumna z mojego chłopaka.
-O jaki słodki. -powiedziała i podeszła do malucha.
-A....
-Tak może u nas zostać !-wyprzedziła mnie mama. Zaczęłam piszczeć i skakać wokół niej. Wszyscy się ubrali i postanowiliśmy , że dzisiaj pojedziemy na camping. Moja rodzicielka nie miała nic przeciwko, więc spakowaliśmy potrzebne rzeczy oraz nowego ''przybysza'' i wyruszyliśmy. Louis prowadził i Niall siedział z nim z przodu. Ja i Harry jak zwykle wtuleni w siebie po środku , a na samym końcu Liam, Zayn i Karolina. Toffik chodził po całym aucie i przy okazji nalał na jeden z foteli. Kilka razy zatrzymywaliśmy się po drodzze , bo Niall chiał jeść .Po drodze opowiadaliśmy kawały i ogólnie rozmawialiśmy o każdym wstydliwym lub śmiesznym szczególe naszego życia. Na miejscu byliśmy około 19.00. Znajdowaliśmy się na wielkiej polanie ,koło lasu, jeziora i oczywiście zdala od głośnego miasta. Chłopcy rozłożyli namioty ,a ja z Karoliną rozpalałyśmu ognisko i smażyłyśmy kiełbaski. Potem objadaliśmy się nimi wspólnie ,a Louis opowiadał straszne historie. Naprawdę nieźle mu wychodziło straszenie nas .
________________________________________________________________________
Siemmm !!! :)))
Coś mam dobry humor dzisiaj ;) /Marchewa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz