Translate

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 17

Włącz to zanim zaczniesz czytać : http://www.youtube.com/watch?v=OSZCFFpix2g&feature=relmfu

***z perspektywy Zayna***

-Nie to nie może być prawda ! Liam powiedz , że to nie jest prawda- szarpałem za koszulę Liama.
-To niestety prawda Zayn - powiedział Niall.
-Ale jak to się stało ?!
-Karolina wybiegła cała zapłakana na ulicę i potrącił ją ten facet , którego właśnie przesłuchuje policja-wskazał palcem Liam. W tej chwili patrzyłem na tego mężczyznę z taką nienawiścią i pogardą w oczach jak nigdy dotąd na nikogo. Chciałem mu przyłożyć , ale chłopaki w porę zareagowali i mnie powstrzymali.
-Może jedźmy w końcu do tego szpitala !- krzyknął Harry. Po tych słowach Cała nasza czwórka wsiadła do auta i pojechała do szpitala gdzie przewieziono Karolinę. Natychmiast skierowaliśmy się pod salę operacyjną gdzie miała być . 

***z perspektywy Harrego***

Czekaliśmy 3 godziny zanim operacja się skończyła . Przez ten czas prawie nikt się nie odzywał tylko Louis cały czas pocieszał Judytę. Było mi jej strasznie szkoda . Wtedy pierwszy raz zobaczyłem ją płaczącą . Zawsze się uśmiechała ... a teraz ciągle płaczę wtulona w Louisa . Niby Louis to mój najlepszy przyjaciel , ale byłem strasznie zazdrosny o to , że to on ją teraz przytula mówi jej , że wszystko będzie dobrze i podtrzymuję na duchu. Nie mogłem tego wytrzymać . Zsunąłem się po ścianie i zakryłem twarz w ręce. Zacząłem płakać jak małe dziecko . Judyta to zauważyła , bo podeszła do mnie , usiadła na podłodze obok mnie i oparła o mnie swoją głowę. Objąłem ją ramieniem i powiedziałem :
-Wszystko będzie dobrze ... zobaczysz - pocałowałem ją w głowę. Odwróciła ją w moją stronę i popatrzała głęboko w oczy . 
-Naprawdę tak myślisz ?! Moja najlepsza przyjaciółka jest w szpitalu z powodu głupiego wypadku i nie wiadomo czy przeżyję , a ty umiesz powiedzieć tylko to ?!-zapytała z oburzeniem.
-Kochanie nie oto mi chodziło ...
-To o co ?!
-Ja też jestem załamany wypadkiem Karoliny , ale ja nie przytulam się z tego powodu do innych lasek.-krzyknąłem i nasza rozmowa przemieniła się w kłótnie. 
-Jesteś zazdrosny o Louisa ?!- rozpłakała się.
-Tak jestem , bo nie mogę patrzeć jak się do niego tulisz , a na mnie nawet nie spojrzysz ! - Gdy zobaczyłem łzy kapiące z jej policzków... coś we mnie pękło . - Kochanie przepraszam nie myślę tak , naprawdę ..
-Ach tak ?... a więc chyba jednak myślisz !- Judyta wybiegła ze szpitala. 
-Stary co ty robisz ?!- powiedział do mnie z pretensjami Louis. 
-Nie wiem to wszystko mnie przerasta..-powiedziałem bezradny.
-Harry ja nigdy nie mógłbym ...-Louis nie wiedział co powiedzieć
-Ja wiem ... Przepraszam Cię stary -przytuliłem go tak jak zawsze po przyjacielsku. Jednak męczyła mnie jedna myśl. Co z Judytą ?  Gdzie ona jest ? Czy mam ją szukać , czy może zostać i poczekać do końca operacji Karoliny ? Miliony pytań w głowie ... okropne uczucie .
-No idź ją szukać -powiedział Louis i się uśmiechnął.
-Masz rację ! Dzięki Louie-poklepałem go w ramię i wybiegłem .

***z perspektywy Judyty***

Szłam ulicami Londynu. Mijałam właśnie park . Ten park , w którym się zaczęło. Usiadłam na fontannie i myślałam ... o tym co się tu wydarzyło. Na początku niewinne pisanie wiadomości , wyjazd do Londynu , przypadkowe spotkanie z Zaynem , jego miłosne wyznanie , walka z Niallem w kinie, uprzejmość Harrego, domowe wygłupy, i to co było najpiękniejszą chwilą mojego życia ... ten jeden wieczór tyle zmienił . Pokochałam Hazzę i wtedy było już tylko szczęście i radość u jego boku . I teraz to ma się skończyć ? Przez jeden wypadek. Miałam wtedy tylko jedną myśl . Trzeba się podnieść i iść dalej . Nie mogę się teraz poddać ...
Kiedy już się uwolniłam od moich tysiąca myśli. Wstałam i postanowiłam wrócić do szpitala. Tak też zrobiłam. Kiedy weszłam na korytarz przed salą operacyjną pojawiła się radość widzieć tych moich głupoli , a zarazem najlepszych przyjaciół. 
-Cześć wszystkim .-powiedziałam nieśmiało
-Judyta dobrze , że wróciłaś martwiliśmy się o Ciebie -powiedział Niall przytulając mnie . 
-A gdzie Harry ?-zapytałam
-Poszedł Cię przeprosić , ale widocznie Cię nie znalazł... o jest -powiedział Zayn patrząc w stronę drzwi wejściowych. Harry mój Harry . Bez żadnego słowa powoli zaczęłam do niego podchodzić . Mogłam wyczuć w jego oczach przerażenie i obawę przed tym co za chwilę zrobię . Przytuliłam go i pocałowałam go najlepiej jak umiałam . 
-Przepraszam -powiedział .
________________________________________________________________________
/ Marchewa ;')

1 komentarz: